Oto cel Tuska. Co oznacza dla Ukrainy?
Jak donosi "Europejska Prawda", strategia Donalda Tuska, polegająca na stworzeniu wspólnej listy wyborczej partii koalicyjnych, jest odbierana jako próba stworzenia "planu ratunkowego przed PiS-em". Wprowadzenie w życie takiego wariantu może być jednak trudne, ponieważ interesy poszczególnych ugrupowań, które tworzą obecny obóz rządzący, nie stanowią już monolitu jak przed wyborami w 2023 roku.
Nowa strategia Tuska. Ukraińcy komentują
Ukraiński portal wskazuje, że podczas spotkania liderów partii koalicyjnych, zorganizowanego 10 sierpnia br., Donald Tusk miał przekonywać partnerów do wspólnego startu w wyborach parlamentarnych w 2027 roku. Taki manewr miałby ograniczyć ryzyko utraty mandatów przez mniejsze ugrupowania, którym zagraża nieprzekroczenie 5-procentowego progu wyborczego.
Zdaniem dziennikarzy "Europejskiej Prawdy", przyszłoroczne wybory parlamentarne będą kluczowym momentem, decydującym o kształcie polityki Polski wobec Ukrainy. Portal twierdzi, że zwycięstwo formacji prawicowych, skupionych wokół prezydenta Karola Nawrockiego, mogłoby stanowić dalsze zaostrzenie relacji z Ukrainą.
Nowy sondaż. Co wyniki oznaczają dla KO?
Tymczasem najnowszy sondaż partyjny pokazuje, że obecna koalicja rządząca straciłaby władzę. Według badania Ogólnopolskiej Gruby Badawczej, na prowadzeniu jest Koalicja Obywatelska, która może liczyć na 33,5 proc. poparcia. To oznacza spadek aż o 5,4 pkt proc. Drugie w sondażu PiS ma 22,3 proc. poparcia. To spadek o 4,7 pkt proc.
Konfederacja może liczyć na 15,8 proc. poparcia. To wzrost o 4,1 pkt proc. Konfederacja Korony Polskiej notuje 10,5 proc. To wzrost o 1,2 pkt proc.
W Sejmie znalazłaby się także Nowa Lewica z poparciem na poziomie 5,99 proc. (wzrost o 0,8 pkt proc.) oraz Rozwój Plus. Gdyby były premier Mateusz Morawiecki założył partię i wystartował samodzielnie w wyborach, miałby szansę zdobyć 5,49 proc. poparcia.
Pod progiem wyborczym znalazłyby się partia Razem (3,6 proc.), PSL (1,7 proc.) i Polska 2050 (0,9 proc.).